Lektury dla graczy

Miejsce przeznaczone na felieton powoli się kończy, a ja chciałbym jeszcze dodać akcent wakacyjny – listę kilku ciekawych pozycji książkowych z ufnalowym atestem „Warto Sprawdzić”:

1. Raymond Chandler, Wysokie Okno (choć równie dobrze mogłaby tu być Tajemnica Jeziora, Długie Pożegnanie, Playback czy cokolwiek innego, co popełnił Mistrz) – perełka czarnego kryminału. Opowiada o Philipie Marlowe, ostatnim człowieku honoru (a przy tym niepoprawnym cyniku, zwolenniku whiskey, szachów i niebezpiecznych kobiet) w pozbawionym jakichkolwiek zasad moralnych światku bogaczy Kaliforni lat trzydziestych, czterdziestych i pięćdziesiątych. Niezwykły, dekadencki i zblazowany, przepełniony czarnym humorem klimat w połączeniu z charakterystycznym językiem to znak firmowy Chandlera, uważanego za ojca kryminału noir. Do historii przeszły tzw. chandleryzmy – „W tym pokoju tylko zegar mógł chodzić swobodnie”, „Ściana była tak brudna, że brzydziłem się na nią narzygać” czy „Martwi ludzie są ciężsi niż złamane serca”. W połączeniu ze świetną fabułą i ciekawymi (jeśli kogoś ciekawią skurczybyki, dranie, osoby psychicznie okaleczone i przestępcy wszelkiego sortu) bohaterami daje to mieszankę wciągającą lepiej niż odkurzacz Zelmera.

Ufnal Kulturalnie #5 – …a może poczytać?

2. Mariusz Szczygieł, Gottland – obsypana nagrodami mieszanka reportażu, książki historycznej i zbioru anegdot, opowiadająca o naszych południowych sąsiadach, Czechach. Autor, prywatnie reporter „Wyborczej” i, do niedawna, wykładowca UW, z zamiłowania zaś czechofil, wtajemnicza nas w losy najważniejszych postaci XX-wiecznej historii kraju Husa i Szwejka. Przy okazji stykamy się z niezwykłą czeską mentalnością, łączącą w sobie skrajny fatalizm i dziwny, uparty optymizm podlane sporą dawką tak charakterystycznego dla Słowian ponurego, sarkastycznego humoru. Niektóre z opisywanych tu zdarzeń zdają się być dziełem inwencji panów z Monty Pythona, inne – koszmarnym snem. Charakterystyczny styl Szczygła znakomicie współgra z tymi tragikomicznymi opowieściami. Jeśli ktoś chciałby wiedzieć, kim właściwie są ludzie, którzy na Terminatora mówili „Elektrycny Mordulec” a na Batmana „Netoperek” – szczerze polecam.

3. Jacek Dukaj, Lód – propozycja dla ambitnych. Wymagająca objętościowo (1000 stron z górką) i treściowo. Opowieść o Benedykcie Gierosławskim i jego wyprawie na Syberię w alternatywnej rzeczywistości roku 1924, w której meteoryt tunguski przyniósł światu zamrażający Historię Lód, to nie tylko znakomita fabuła fantastyczna. To także pretekst do niezwykłych rozważań o Bogu, Prawdzie i Historii. Rozważań wcale nie wymęczonych i przefilozofowanych. Dla głównego bohatera, uwikłanego w skomplikowane intrygi syberyjskich frakcji, konflikty czczących lub zwalczających Lód sekt prawosławnych i mającego w rękach klucz do zmiany biegu dziejów, są one kwestią życia i śmierci. Lód mniej wytrwałego czytelnika pewnie zmęczy, ale jeśli ktoś nie boi się wyzwań, czeka go kilka wakacyjnych tygodni intelektualnego orgazmu (albo walenia głową w mur, jeśli książka jednak nie trafi w gusta. Cóż, jest ryzyko, jest zabawa).

I tym optymistycznym akcentem zakończmy dzisiejszą odsłonę Ufnal Kulturalnie. Miłych wakacji!