Overkill vs Umbrella Chronicles

Mamy nieskończoną liczbę amunicji więc możemy naparzać ile chcemy, ale tylko po przeciwnikach (w UC jest nieco inaczej o czym później). Oczywiście kupowanie broni i ich ulepszanie included! Nie zdajecie sobie nawet sprawy z tego jak zajebiście czuć moc broni a zapuszczenie headshota z rewolwera to coś przepięknego. Naprawdę, Overkill to gra bardzo mocna, dynamiczna, z lekkim (tak naprawdę wielkim, ale sformułowanie się przyjęło) przymrużeniem oka. Ahh! Ta gra ma po prostu największy power w każdym aspekcie i daje podwójnego kopa. Dowody już wymieniłem, ale nic, żadne słowo nie jest w stanie oddać tego co dzieje się w nas podczas rozgrywki. Wiecie, że gdy wystrzelamy odpowiednią ilość ołowiu pod rząd (trafiając!) włącza się „goregasm” i punkty z zabitego przeciwnika mnożą się razy dziesięć? Moc, nie? Umbrella Chronicles to inne podejście do tematu. Klimatyczny, powolny shooter (klimatyczny, ale nie straszny), gdzie amunicji jest mało, trzeba ją oszczędzać a przeciwnikom warto strzelać same headshoty. Nunchukiem zmieniamy bronie i się rozglądamy. Na Wiimote trzymając „A” możemy bić nożem (wówczas przyciskając „B” rzucamy granatem). No i jest jeszcze jedna różnica – w UC warto strzelać po otoczeniu, które niszczy się znakomicie! Urywają się lampy, wybijają okna, rozbijają wazony. Ładnie to wygląda, ale jest tego inne zastosowanie niż wpatrywanie się w efekty – „pod” przedmiotami kryją się znaczki Umbrelli (odblokowujące pamiętniki w menu), bronie, apteczki i inne takie. Przeciwników jest mniej, gra oddaje klimat części, ale… no właśnie. Nie mówię, że jest źle, ale Umbrella Chronicles raczej zainteresuje tylko fana. To taka sentymentalna powrót w przeszłość i ukazanie trzech części gry z innej perspektywy. Jest dość trudno, ale to jest spowodowane anemicznością celowania, niedokładnością strzału (headshot musi być tak naprawdę brainshotem – strzelanie w usta nic nie da) i ograniczoną amunicją. I nie mówię, że gra jest zła. Pokazała, że da się serię przerobić w „celowniczek”. Ale trochę źle to zrobiła. Po prostu Overkill w swej prostocie wszystkiego jest bardzo fajnie naiwny. To taka komedia. Capcom chciał pokazać, że on-rail shootery to nie tylko jazda po bandzie i wyszło tak, że niestety gra próbuje być poważna, ale gadki o końcu świata są kiczowate.

Graficznie dzieło studia Headstrong Games zarządziło równo. Są dobre tekstury, bardzo ładne efekty specjalne, zombiaki wyglądają bardzo zajawkowo. Śmiem twierdzić, że jest to jedna z najładniejszych gier na Wii – zresztą nawet bez tego powiedzenia gra musi wyglądem się podobać. A cały obraz pokrywa filtr naśladujący stare filmy. A wyszło jak? Tak, że Umbrella Chronicles niestety i na tym polu wymięka. Tytuł Capcomu może nie będzie powodował odruchu wymiotnego i całkiem fajnie się rusza celowniczkiem gdy mamy latarkę, ale tekstury nie są najlepszej jakości. Otoczenie jest po prostu brzydkie (chociaż rezydencja z pierwszej części wygląda przyzwoicie). Modele przeciwników znośne i w sumie gra się broni, ale nie wychodzi nad przeciętny poziom.